Wielewo. Jeszcze wczoraj był pałac

wielewo olde

Wielewo. Dawny majątek szlachecki Willkamm, własność rodu von Rautter, znanego w Prusach z kilku dzielnych kobiet i jednego nie mniej dzielnego lotnika.
Lustrując kilka lat temu pałac w Wielewie, w swych notatkach, w rubryce „Stan obiektu”, pod szeregiem uwag i spostrzeżeń zawarłem takie oto lapidarne podsumowanie:
DO RENOWACJI W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH.
Jak można się domyślać oznaczało to tyle, że remont to tak naprawdę kosmetyka, bez udziału poważnej budowlanki, bez konieczności rozbiórki i budowania od podstaw fragmentów pałacu, z kompletnie zachowanym detalem architektonicznym, po prostu czysta przyjemność (choć nieco w kurzu). Inaczej mówiąc „dziewczyńska robota”.
Obecnie wszystkie te zapiski mogłem już tylko wykreślić i napisać jedno słowo: SPYCHACZ!
Pałac w ciągu ostatnich czterech lat, dzięki uprzejmości właścicieli, został doprowadzony do całkowitej ruiny. To swoisty rekord, nawet wziąwszy pod uwagę fakt, że jeśli chodzi o tempo niszczenia zabytków  jesteśmy w Europie potęgą.
Los pałacu Wielewo został przypieczętowany. Pieczęcią na której wyryto krótki zwrot: NAKAZ ROZBIÓRKI.

Czytaj dalej

Kolumna kalska, czyli o tym jak diabeł rozpustników pokarał

kal1aa

 

W północnej części Wielkich Jezior Mazurskich, nieco poniżej miasta Węgorzewa, od północy wcina się w jezioro Mamry półwysep.
Kalskim zwany.
U podnóża półwyspu jest cmentarzyk a na cmentarzyku stara ceglana kolumna.
Kalską zwana.
Zapomniany ten zabytek, miał  przypominać o jeszcze bardziej zapomnianej historii, która wstrząsnęła Prusami kilkaset lat temu. Tak sobie mu to wychodzi, więc przypominam ją ja.

Czytaj dalej

Pałac Silginy. Czy Niemcy zdążą?

silginy 038

Myślałem że będą jakieś piece w pałacu… rzeźbionych kafelków na kominek potrzebuje, ale wszystko  sk….syny pokradły  – młody mężczyzna z papierosem, oparty o niebieski mostek nad rzeczką Liwną w Silginach, obserwujący brodzących w wodzie meliorantów z kosami, czyszczących ów ciek wodny z roślin był wyraźnie zawiedziony   – W Anglii robię na budowie, w Birmingham… piniądz jakiś jest, chałupę remontuję… Pojadę na Skandawę, tam jest jakiś dworek czy coś na podobe… da się wejść ponoć , może tam coś znajdę…
Miłośnik zabytków,  po dobrej angielskiej szkole dyzajnu pojechał w swoją stronę,  a ja poprzez hałdy śmieci leżące w parku udałem się do pałacu, co to z niego   „wszystko sk….syny pokradły”.

Czytaj dalej

Pseudomegalityczny cmentarz Dohnów bez tajemnic.

krąg dohna

Oto jedna z najbardziej oryginalnych nekropolii w regionie. Położony w Markowie (niem. Reichertswalde), koło Morąga cmentarz hrabiów zu Dohna-Lauck, znany powszechnie jako cmentarz Dohnów.
Niektórzy twierdzą, że jest zagadkowy i kryje wiele tajemnic. Ja tam żadnych tajemnic nie widzę, lecz pozwolę sobie przytoczyć kilka „rodzynków”, dotyczących Markowa, które wyszperałem na forach turystycznych, oraz eksploracyjnych:
„Cmentarz w Markowie jest nazywany polskim Stonehenge, gdyż kamienny krąg zbudowali Celtowie… 3500 lat temu i był to święty krąg Druidów, co potwierdziły wykopaliska archeologiczne…” (ło matko!).
„ Jeden z kamieni Celtowie wykuli na kształt wilczego kła”.
„Gdzieś w okolicy cmentarza znajduje się tunel, prowadzący do pałacu w Markowie, którym hrabiowie zu Dohna przychodzili tu, aby odprawiać masońskie obrzędy”.
„Pałac w Markowie był rezydencją króla Prus”.
„W pałacu, w Markowie znajdował się łeb ostatniego tura, który tu właśnie został ustrzelony”.
„Na cmentarzu znajduje się czakram i wyraźnie czuć tam dziwną energię, która emanuje z centrum kręgu i ogarnia cały organizm…”

Czytaj dalej

Baba Pruska Piętkowska

baba z piętek

W 1848 roku, w mazurskiej wsi Pientken, w wiejskim stawie utopił się chłopiec.
Nie znamy jego imienia.
Nie wiemy też ile miał lat.
Wiemy natomiast, iż postawiono mu osobliwy nagrobek. Otóż przywleczono z miedzy, stojący tam od niepamiętnych czasów, antropomorficzny, kamienny posąg z wyraźnie wyodrębnioną głową i zarysowaną twarzą, wysokości około 1,3 metra. Dolną część rzeźby, o kształcie do złudzenia przypominającym starotestamentowe tablice, wygładzono i wykuto wówczas napis „ CMO” oraz datę „1848”.

Czytaj dalej

Warnikajmy. Sen o potędze

warn3

 

Gdy podążając na północ Mazur zda nam się, iż opuściliśmy już granice cywilizowanego świata,  a jedynym śladem sporadycznego  bytowania w tutejszym biotopie organizmów z gatunku homo sapiens będą tylko wszechobecne, koszmarne elektrownie wiatrowe, dotrzemy do miejscowości Korsze. Miasteczka składającego się ze znaku ograniczenia prędkości oraz z zepsutej lokomotywy. Tu należy skręcić na wschód, aby po chwili trafić do wsi Warnikajmy.
Tam ludzie mieszkają w bramie.

Czytaj dalej