Wielewo. Jeszcze wczoraj był pałac

Wielewo. Dawny majątek szlachecki Willkamm, własność rodu von Rautter, znanego w dawnych  Prusach z kilku dzielnych kobiet i jednego nie mniej dzielnego lotnika. Dziś, w Polsce, zupełnie nieznanego.
Lustrując kilka lat temu pałac w Wielewie, w swych notatkach, w rubryce „Stan obiektu”, pod szeregiem uwag i spostrzeżeń zawarłem takie oto lapidarne podsumowanie:
DO RENOWACJI W BIAŁYCH RĘKAWICZKACH.
Jak można się domyślać oznaczało to tyle, że remont to tak naprawdę kosmetyka, bez udziału poważnej budowlanki, bez konieczności rozbiórki i budowania od podstaw fragmentów pałacu, z kompletnie zachowanym detalem architektonicznym, po prostu czysta przyjemność (choć nieco w kurzu). Inaczej mówiąc „dziewczyńska robota”.
Obecnie wszystkie te zapiski mogłem już tylko wykreślić i napisać jedno słowo: SPYCHACZ!
Pałac w ciągu ostatnich czterech lat, dzięki uprzejmości właścicieli, został doprowadzony do całkowitej ruiny. To swoisty rekord, nawet wziąwszy pod uwagę fakt, że jeśli chodzi o tempo niszczenia zabytków  jesteśmy w Europie potęgą.
Los pałacu Wielewo został przypieczętowany. Pieczęcią na której wyryto krótki zwrot: NAKAZ ROZBIÓRKI.

wielewo olde
Dzisiejsze Wielewo w kętrzyńskim powiecie to osada składająca się z jednej zamieszkanej chałupy, jednej nie zamieszkanej ruiny pałacu, dwóch psów zamieszkujących budę, stawu zamieszkanego przez kilka sztuk ryb oraz niewątpliwej atrakcji jaką są tory, którymi z rzadka toczy się pociąg towarowy do pobliskiej Rosji zamieszkanej przez Rosjan.
Nic nie wskazuje na to, aby w czasach „przedkrzyżackich” istniało tu jakieś zorganizowane osadnictwo, można stąd wnosić iż Willkamm/Wielewo to osada o niezbyt starych korzeniach. Wiemy, że w 1365 roku drobny pruski rycerzyk (Hinrik Brunsert/ Bronsart) otrzymał spory kawał ziemi (ponad 200 hektarów) od Zakonu w zamian za obowiązek służby zbrojnej, oraz za coś co dziś nazwalibyśmy działalnością wywiadowczą.
Miał mieć baczenie na ruchy Litwinów po prostu.
Nie jest prawdą, jak podają publikacje, że była to  wieś, założona na prawie chełmińskim w którymś tam roku, w średniowieczu. Jest to informacja, jak wiele podobnych na temat regionu, całkowicie wyssana z palca.
Willkamm/Wielewo  wsią nie było. Było to klasyczne, pruskie dobro służebne, potem przekształcone w folwark, gospodarstwo pomocnicze zamku w Gierdawach. Praw wsi nie miało bo i potrzeby takiej nie było.
A już całkowitym absurdem jest informacja, że jest to jedna z najstarszych wsi. Nawiasem mówiąc taka nonsensowna formułka występuje przy opisie prawie każdej miejscowości w pospolitych publikacjach. To wrzuca jakiś automat, czy bezmyślni ludzie ?
Sytuacja w Willkamm zmienia się nieco po Wojnie Trzynastoletniej (to taka nasza przydługa nieco szarpanina z Krzyżakami, która w przeciwieństwie do Bitwy pod Grunwaldem przyniosła Polsce jakieś korzyści).
Majątek Willkamm w roku 1474 otrzymuje w ramach żołdu zaciężny rycerz austriacki Nicolaus Rautter (1438-1487). Trzy lata później otrzymuje też Wolfsdorf, znany dzisiaj pod nazwą Drogosze. Starszy syn dziedziczy Wilkamm i buduje tu warowną rezydencje, młodszy zaś przejmuje Wolfsdorf . Linia Rautterów z Wolfsdorf (Drogoszy) wygasa w 1680 roku (zaraza kosi męskich potomków rodu), natomiast Rautterowie z Willkamm gasną w roku 1814, choć tak naprawdę nieco później o czym później.
Ze znaczniejszych postaci pochodzących z Willkamm/Wielewa wyłania nam się  Katharina Luise von Rautter (17.01.1650-04.06.1703).
hrabina von Rautter
Katarzyna owa uznawana  była za jedną z ważniejszych postaci kobiecych w historii Prus jako i Niemiec, a my możemy ją śmiało nazwać pierwszą biznesłomen tych ziem.
Była jednym z dziewięciorga dzieci i najstarszą córką Amelii von Podewils oraz Ludwika von Rautter, dziedzica na Willkamm. W wieku 19 lat, w 1669 roku wyszła za maż za pochodzącego z Piemontu Filipa de la Chièze (1629-1673), architekta i inżyniera, twórcę kilku reprezentacyjnych obiektów min. w Poczdamie i Berlinie oraz generalnego kwatermistrza wojsk pruskich. Ten z kolei otrzymał od Wielkiego Elektora i Księcia Prus w roku 1671 zlecenie na budowę systemu kanałów w okolicy Tylży, łączących Bałtyk, rzekę Gilgę, Deime i Niemen, mających znaczenie zarówno dla tamtejszego rolnictwa jak i usprawniających transport towarów do Polski i Rosji. Zmarło się niestety chłopu w Berlinie w roku 1673. Wdowa kontynuowała inwestycje, tym bardziej że cześć kanałów przechodziła przez ziemie odziedziczone przez nią po mężu. Robotę ukończyła w roku 1697, przy czym pewien odcinek budowy był już jej prywatną inwestycją . W międzyczasie, w roku 1679 wzięła sobie dla ozdoby męża, generała twierdzy Pilawa, niejakiego Wolfa Christopha grafa Truchseß zu Waldburga (1643-1688). Oprócz nowego męża uzyskała też zgodnie z umową podpisaną osobiście z panem Elektorem prawo pobierania cła na części  kanałów.
leben und werk
Kanały znacjonalizowano w roku 1710, a działają one do dzisiaj. To od jej rodowego nazwiska w tamtej okolicy funkcjonowały takie nazwy miejscowości jak Rautenburg, Rautenkirche, Rautendorf. Dziś są to nazwy w języku rosyjskim, których szkoda wymieniać. Dość powiedzieć że krzyżacka Tylża zwie się obecnie Sowieck.
Ale wróćmy na południe do Willkamm/Wielewa. Pałac w stylu spóźnionego baroku powstaje w 1779 roku, w miejscu poprzedniej rezydencji, z inicjatywy Friedricha Wilhelma von Rautter (1759-1807). A na jego synu kapitanie Gustawie Ludwiku Johannie (23.07.1788-25.01.1814), poległym w Gdańsku, podczas wojen przetaczających się przez Europę kończy się linia męska rodu.

wielewo duncker
Na majątku pozostaje wdowa Wilhelmina Karolina z domu von Saucken (11.05.1789-21.09.1855) z będącą jeszcze dzieckiem, córką Wilhelminą Augustyną Luizą von Rautter (5.12.1813-20.03.1855).
Wdowa radzi sobie niezgorzej, dokupując folwark Frączkowo (od Schliebenów) oraz zakłada nowy folwark Ruta. W czerwcu 1833 roku córka Wilhelmina wychodzi za mąż za Otto Bernharda von Presentin (18. 09.1798- 2.08.1855) z którym pozostaje na majątku. Małżonek, co ciekawe dobiera sobie nazwisko żony von Rautter, którym poprzedza własne. Dziś trudno powiedzieć czy był to efekt wrażenia jakie wówczas robiło nazwisko von Rautter, czy też może warunek postawiony przez żonę lub teściową (podobny manewr obserwujemy chociażby u von Fahrenheitów). Majątek jest dalej rozwijany. Ponad dwadzieścia lat później mąż umiera cztery miesiące po żonie, a teściowa niecałe dwa miesiące po zięciu. Małżeństwo jednak dorabia się sześciu synów i córki. Gustawa, Karola, Bernharda, Botho, Elżbiety i Ernsta. Niestety dzieci zgodnie z zawiłymi zasadami dziedziczenia tytułów nie posiadają już hrabiowskiego nazwiska von Rautter, a tylko von Pressentin, po tatusiu. Po kądzieli się nie liczy. Mimo to wbrew tymże zasadom się nim posługują. Wola matki się liczy. Wilkamm/Wielewo dziedziczy najstarszy syn Gustaw Wilhelm Ludwik Carol von Pressentin alias von Rautter (19.06.1834-14.06.1884), ożeniony z panną Dorotą Eweliną von Podewils – to nazwisko już znamy – (1836.04.29-09.06.1924), ale dopiero jego syn Christoph Gustaw Ludwig (28.10.1858-07.03.1943) w roku 1913 otrzymuje dodatkowy tytuł hrabiowski von Rautter, wyłącznie którym posługuje się już do końca życia. Tytuł ten otrzymuje od ostatniego cesarza niemieckiego i króla Prus, Wilhelma II Hohenzollerna, z linii dawnych Wielkich Mistrzów Zakonu, podczas grubej imprezy uświetniającej rocznicę zadym napoleońskich w których zginął pradziad rzeczonego Crhistopha.
Christoph dokonuje rozbudowy pałacu o dodatkowe skrzydła w latach 1920 – 1925.

wielewo1945A właściwie to jego żona jest inicjatorką rozbudowy siedziby i parku. Pochodząca z Londynu (tam też 30 lipca 1890 roku wzięli ślub) Bertie z domu Brayley-Fisher (11.10.1864- ?), córka kapitana Britisch Navy, Samuela Fischera. Wysyła ona ogrodnika na roczne praktyki do ogrodów księcia Buccleugh (Szkocja). Ogrodnik ten po powrocie przemeblowuje całkowicie park, powstaje spora oranżeria w której hoduje się rośliny tropikalne. Krzaczory te rozrastają się do tego stopnia, że nie mieszczą się w oranżerii i zostają przeniesione do Ogrodu Zoologicznego w Królewcu (wówczas Königsberg Tiergarten), dzisiejszym tfu; Kaliningradzie, istniejącego po dziś dzień, a kto wie czy na palmach hrabiny Bertie nie buja się obecnie pięćdziesiąte pokolenie małp. O ile Sowieci nie zeżarli. I palm i małp.
Sam folwark również rozrasta się potężnie. W 1932 roku muczy na majątku ponad trzysta czterdzieści sztuk bydła i rży trzysta koni, tworzących jedną z większych prywatnych stadnin w tej części Prus Wschodnich. Znaną głównie z hodowli koni trakeńskich, rasy powstałej w Prusiech właśnie, wyprowadzonej z małych koników Schweike, na których przez wieki galopowali po bagnach pogańscy Prusowie, oraz z ciężkich koni bojowych, na jakich przygalopowali tu Krzyżacy, owych Prusów łupić, „uśrednionej ” później  min. arabami.

TRAKEN !!!
Nie żeby Rautterowie z Willkamm należeli do jakichś okrutnie bogatych wschodniopruskich rodów (taki sam mit, jak z tą „najstarszą wsią”), ale stworzyli mająteczek niczego sobie.
Małżeństwo szczęśliwie doczekuje się czterech synów, z których trzech kończy nieszczęśliwie. I jest to ostatnie pokolenie rodu wychowane w Willkamm/Wielewie.
A więc według kolejności narodzin:
I . Samuel Ernst Christoph von Pressentin von Rautter. Urodzony w Willkamm (02.08.1891), poległ we Francji , w La Bassée (11.10.1914).
II . Victor Cecil Gustav von Pressentin von Rautter . Urodzony w Willkamm (8.05.1896), poległ w okolicy Soissons, we Francji ( 31.05.1918). Niemiecki bohater wojenny. As myśliwski z okresu I Wojny Światowej. Dowódca eskadry myśliwców.
viktor v R. vP.
Latał między innymi w pułku Manfreda „Czerwonego Barona” von Richthofena, uznawanego za najlepszego lotnika w historii awiacji wojennej.
albatros samolot 1
Zginął tuż po odniesieniu swojego piętnastego zwycięstwa. Niezbyt daleko od miejsca śmierci swego starszego brata. Zestrzelony prawdopodobnie przez Pierre Marinovitcha ( pół Serba, pół Polaka). Jego ciała nigdy nie zidentyfikowano.

zwycięstwa hrabiego von rautter
Jako pilot myśliwca przeżył ponad półtora miesiąca. To bardzo dużo. Średnia życia wrogich lotników brytyjskich w pewnym momencie spadła do… 90 godzin !

III . Wilhelm Albrecht Graf von Rautter-Willkamm. Urodzony w Willkamm (16.08.1899), wyemigrował w latach 20-stych do USA, gdzie został… niemieckim szpiegiem. Zmarł w Nowym Yorku (1994).
IV . Friedrich Montagne von Pressentin von Rautter. Urodzony w Londynie (03.05.1907), rozstrzelany przez Sowieckich partyzantów w miejscowości Drazewo, w Rosji (04.06.1942).
Nie wiem jeszcze kiedy zmarła ich matka Bertie. Z nagrobka już się nie dowiem, gdyż rodowy cmentarz został zgodnie z tradycją zdemolowany i rozkopany, kiedy majątek znalazł się w granicach Polski. Wiem jednak że ich ojciec miał jeszcze jedną żonę, węgierską szlachciankę pochodzącą z Neusatz (serbski Novi Sad) Julię, z domu Radovanowitz (20.07.1877 – 1956). Ta z kolei wydawała się mieszkańcom majątku dość śmieszną, gdyż paliła papierosy, co oczywiście w owych czasach było wyrazem nie tylko arystokratycznej ekstrawagancji, ale i kobiecej emancypacji. Ot nowoczesna babka i tyle. Była ostatnim przedstawicielem rodziny von Rautter w Willkamm. Po wojnie wdowa osiadła w Jugosławii.

WIELEWO 1970
W pałacu przez jakiś czas po wojnie stacjonowały Wojska Obrony Terytorialnej, potem zakład pracy więźniów, głównie politycznych no i PGR. Sam pałac był używany, to i jako tako dbano o niego, chociaż były zakusy w latach 70-tych na jego gruntowną przebudowę, sporządzono nawet wstępne szacunki ale z jakichś powodów odpuszczono. Choć architekturę ogrodową rozebrano jeszcze w latach 50-tych. I tak pałac w stanie nadającym się do zamieszkania przetrwał do XXI wieku.

Wówczas dopiero zaczął się powolny zmierzch żywota rezydencji.wiel 2010

wiel 2010 1

wiel 2010 3

wiel20104

wiel 2010 2

I dziś musimy się z nim pożegnać.

ruina wielewo 010

ruina wielewo 3

wielewo sztuka

Tym razem pałac do ruiny doprowadziło polsko-austriackie małżeństwo. W 2003 roku nabyła go Polka, posiadaczka  austriackiego męża, dentysty praktykującego w Niemczech, Eike Hemkena. Planowali tu stworzyć pensjonat i luksusową klinikę. No to stworzyli. Dentyści lubią widocznie próchnicę.

Jak mówią sąsiedzi ona od momentu zakupu nigdy się w Wielewie nie pojawiła, on był raz, popatrzył na sypiący się pałac, wzruszył ramionami i odjechał.

Ponoć lokalne władze zaniepokojone stanem obiektu poszukiwały właścicieli, ponoć przy pomocy Policji, ponoć się nie udało.

Może trzeba było spróbować przy pomocy internetu :
doktorek i jego stara 1

Porzucony, zaniedbany pałac powoli się sypał.
W 2012 roku rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę „Akcja Wielewo”. Szabrownicy zachęceni stanem opuszczonego i walącego się już pałacu dokonali abordażu na budynek, dobijając umierającego. Wyrwano stropy, stolarkę, balustrady, resztki schodów, a więc wszystkiego co jest w stanie wyszabrować dobrze zorganizowana i doświadczona grupa. Resztę zniszczono.

Pałac runął.

ruina wielewo 2

ruina wielewo5
Być może drewniane elementy konstrukcji potrzebne były na opał. Choć sądząc po dużym zapotrzebowaniu na stare drewniane belki, deski i tym podobne, cieplutki towar pojawił się pod którymś z licznych ogłoszeń zamieszczanych przez grupy (legalne firmy nawet) „handlujące organami”, typu STARE ELEMENTY Z PAŁACU , ZAMKU SPRZEDAM. Popyt jest duży. Bo my wielbimy zabytki. Na swój sposób. Poniemiecki pałac w całości nie jest mile widziany. Ale już stary, rzeźbiony w kamieniu herb, wmontowany w ścianę z karton-gipsu, nad kominkiem, podświetlony tandetną lampką z Ikei już tak.
A właśnie . Były dawniej w okolicy trzy kamienie graniczne zdobione herbami. Jeden, tuż przy szosie zniknął pierwszy. Drugi znajduje się w Muzeum Mazurskim w Owczarni, trzeci, widoczny na zdjęciu stał niedawno pod oborą.

KAM.WIEL

kamyk wielZe dwa lata temu „przyjechali i wyrwali”.

ruina wielewo ściana

Podobno stoją jeszcze gdzieś dwa wśród pól. Jeszcze.

My natomiast stanęliśmy dziś obozem na skraju parku.
ruina wielewo biwakNieopodal ciekawej wiaty.ruina wielewo 013
W parku, w dole po budynku zasypisko. Masa porozbijanych ceramicznych elementów pięknych pieców. Co najmniej sześciu. Zmieszanych z kawałkami misternie zdobionej potłuczonej zastawy stołowej, butelkami , oraz gustownymi porcelanowymi akcesoriami instalacji elektrycznej. Wszystko pamiętające czasy Rautterów. Wszystko dokładnie porozbijane. Widać tu cierpliwą, metodyczna robotę. Barbarzyństwo przyjmuje różne postacie.

ruina wielewo 5

ruina wielewo 015
W latach 80-tych instalowano w pałacu centralne ogrzewanie. Potężne, okazale zdobione piece stały się zbędne, a że zajmowały sporo miejsca to je zdemontowano. Młotem.
Trzymając w ręku fragmenty bogato dekorowanych koron pieców trudno uwierzyć w takie zbydlęcenie. Patrząc na ruinę pałacu również.

ruina wielewo 012

ruina wielewo 011

Przed pałacem stoi starszy człowiek z nietęgą miną, z sąsiedniego domku, pamiętający pałac „od zawsze”, w milczeniu spoglądając na ruinę.  Po zainicjowaniu rozmowy słyszymy bogaty zestaw soczystych inwektyw pod adresem właścicieli pałacu i im podobnych, które niejednego junaka wprawiłyby w zakłopotanie. Duży szacun.  Dobra przedwojenna szkoła.
Ba, pada nawet propozycja karania takich osobników przy pomocy tradycyjnych technik, gdzie procedura wymaga ścisłej współpracy z  suchą gałęzią.  Inicjatywa ta spotyka się z nasza szczerą  aprobatą. My cenimy zdanie starszych i doświadczonych ludzi. Bo to dobra przedwojenna szkoła.

Po chwili pojawia się starsza kobieta i grzecznie odbiera nam rozmówcę, gdyż w planach na dziś mają spacer  po parku, w związku z wiosenną aurą.
Można powiedzieć: po ich parku.
Być może tych emerytów nie stać na luksusy kliniki doktora Eike.  Ale  w przeciwieństwie do niego stać ich na spacerowanie po parku w Wielewie z podniesioną głową. Wśród drzew, gdzie  unosi się jeszcze delikatny zapach damskich papierosów Julii von Rautter.
Ostatniej pani na Wielewie.

ruina wielewo bis 002

Wielewo, marzec 2016 rok.